OSOBY:
1. ILJA – wiejski prorok
2. OLGA – grzesznica, później święta
3. WIERA - święta, później grzesznica
4. ROTSZYLD – handlarz z Białegostoku
5. BONDAR – później Strach na Wróble
6. MARCZUK – później Żołnierz Rzymski
7. CHARYTON – później Judasz
8. AĆKO – później Piłat
9. PAŁASZKA – później Żona Piłata
10. MŁODA – później święta Weronika
11. ŚLEPY – jej ojciec
12. KATOLIK – później Herod
13. PIJANICA
14. WASYL – jurodiwyj, niemowa
Rzecz dzieje się w XX wieku w sokólskim powiecie.
I. Lucyper
Na ławce siedzą Bondar, Marczuk, Charyton i Pałaszka.
Bondar
Taki sen mnie przyśnił się –
droga
brukowana,
z jednej strony żyto,
z drugiej pszenica o taka o!
Marczuk
Amerykańska, bladź!
Bondar
No,
ja idę idę idę,
a tu coś za mną jedzie,
oglądam się patrzę widzę
jedzie na motorze Lucyper.
Charyton
I co, bladź?
Bondar
No,
ja dawaj uciekać,
a wiecie,
jak to bosemu po bruku lecieć,
uciekam uciekam uciekam,
a on coraz bliżej,
ja w krzyk:
ratunku ratunku ratunku...
Pałaszka
O Jezujezu…
Marczuk
Żeby choć raz pszenica,
bladź,
amerykańska urosła,
a tu żniwa idą,
a owies o taki o!
Bondar
Przebudziłem się cały mokry…
Wchodzi Rotszyld pchając swój moto-kram.
Rotszyld
Szanowanko,
dzień doberek,
zdrastwujtie bążur!
Poszedł Marek
na jarmarek,
kupił sobie coś.
Pokazuje maść na odciski.
Maść na odciski,
maść na wszy,
dla pięknych pań
perfuma!
Pokazuje perfumy i śpiewa:
Brunetki, blondynki,
Ja wszystkie was
Dziewczynki
Czarować chcę!
Pokazuje prezerwatywę.
Kupić nie kupić,
potargować można,
drewniane koguciki,
wesołe baloniki…
Dmucha.
Trzech profesorów
i jeden Murzyn
siedziało myślało
nagrodę Nobla
za Olla Gum dostało!
Pokazuje.
Prędzej ci serce pęknie!
Pokazuje posążek Piłsudskiego na Kasztance.
Jedzie, jedzie na Kasztance,
Siwy strzelca strój,
Siwy strzelca strój…
Bondar
My, szanowny panie, pana Marszałka szanujem.
Rotszyld
Ludzie, jaki ja szanowny pan,
ludzie, ja Rotszyld jestem!
Charyton
Żyd?
Rotszyld
Ludzie, w Ameryce mam kuzynów,
ludzie, milionerów Rotszyldów,
ludzie,ale ja Rotszyld z Białegostoku jestem…
Śpiewa:
Boże, Caria chrani
Silnyj, Dzierżawnyj
Car Prawosławnyj...
Pokazuje portrety Cara Mikołaja II i Carycy.
Imperator Wszechrusi w mundurze paradnym,
Jej Imperatorska Światłość Carowa…
Charyton
Ile?
Rotszyld
Ludzie, tanio!
Tanio ja barszcz!
Car pięć złotych,
Carowa cztery!
Charyton
Boga się, Żydu, nie boisz!
Bondar
A na co nam Car? Krwiopijca krwią umazany.
Pałaszka
I Niemka.
Marczuk
Bladź.
Rotszyld
Ludzie, ja was nareszcie rozumiem!
Śpiewa:
Wstawaj prakliatiem zakliemionnyj,
Wies’ mir gałodnych i rabow...
Pokazuje portret Stalina.
Karol Marks, słynny twórca komunizmu.
Pokazuje portret Marksa.
Wielki Lenin, twórca bolszewizmu.
Pokazuje portret Lenina.
Genialny Stalin, jego prawa ręka.
Pięćdziesiąt groszy.
Charyton
Bolszewików z nas robi!
Pałaszka
O Jezujezu...
Bondar
My pana Marszałka szanujem!
Rotszyld
Ludzie, ja was rozumiem,
ludzie, ale nie rozumiem,
ludzie, nie Ruskie wy,
ludzie, nie bolszewiki,
ludzie, nie Polaki,
ludzie, kto wy?
Bondar
Tutejsze…
Pałaszka
Chrześcijanie…
Charyton
Żydu…
Marczuk
Bladź…
Rotszyld
Tutejsze chrześcijanie? Mam coś dla was!
Pokazuje ikony.
Matka Boska,
Częstochowska,
Ostrobramska,
Kazańska,
Poczajowska,
Włodzimierska
i Święty Mikołaj Cudotwórca...
Pałaszka
O Jezu, taki i cudotwórca, a już pół roku jak mojemu nieboszczykowi i nie pomógł…
Charyton
A wiesz ty, Żydu, co ja tobie powiem? Ty u nas nic nie sprzedasz. Ani za pięć złotych. Ani za dwa złote. Ani nawet za pięćdziesiąt groszy! Zabieraj ten cały chłam swój i idź ty w czortu mać!
Rotszyld pokazuje obrazek Ilji
Rotszyld
Ludzie, prorok Ilja!
Chorych uzdrawia!
Umarłych wskrzesza
i przyszłość przepowiada,
niczym Jezus Chrystus!
Ludzie, pięćdziesiąt groszy!
Charyton
Powtórzyć, Żydu?
Rotszyld
Macie darmo!
Daje Pałaszce obrazek i pakuje towar.
Panie Boże Wiekuisty, znowu z jednego Żyda zrobiłeś durnia…
Wychodzi pchając moto-kram.
Marczuk
Przestraszył się, bladź.
Pałaszka
O Jezujezu...
Charyton
Nie taki straszny Lucyper.
Bondar
Specjalnie ja tak mówił, że pana Marszałka szanujem.
Charyton
Chytry ty, Bondar, jak nie wiadomo co!
Pałaszka ogląda obrazek z Ilją.
Pałaszka
O Jezu, może i święty? Auryola złota.
Charyton
Malowana, bladź.
Bondar
A jak, bladź, prawdziwa?
Wchodzi Katolik.
Katolik
Panowie! Jedną szaloną złapali. Czort w niej siedzi. Sam Lucyper. Krzyże zwala. Przydrożne. Kamieniami okna wybiła. W cerkwi. I w kościele. Goła. A ruga się, kurwa mać, jak się ruga! Pop na łańcuch kazał wziąć, a ksiądz, żeby kamień do szyi i we wodę! A toż to kryminał! Panowie! Bójcie się Boga!
Bondar
Trzeba z nią do proroka Ilji! Chorych uzdrawia! I jak Jezus Chrystus umarłych wskrzesza!
Katolik
Pomożecie?
Bondar
Czemu nie?
Pałaszka
O Jezu, a ja?
Katolik, Bondar i Pałaszka wychodzą.
MArczuk
Toż żniwa!
Charyton
Zawsze był chytry.
Wychodzą.
II. Cud
Wierszalin. Dzień. Przed chałupą Ilji. Wiera ustawia ołtarz z cudowną ikoną.
Wiera śpiewa
Oto przychodzi Dzień Pański,
Dzień tego wieku koniec,
Ten kto chodzi po świecie w południe
Widzi, że przyszedł Ojciec.
Ilja prorok czcigodny,
Co miał to wszystko sprzedał
Jeruzalem Niebieski
Całemu światu zbudował...
Wchodzą Młoda, Ślepy, Pijanica, Bondar, Pałaszka i Katolik ze związaną Olgą.
To miejsce jest święte
Przyciąga tutaj wszystkich
WSZYSCY śpiewają
Nie ma takiego człowieka
Który by tutaj już nie był.
Jak Jezus Chrystus przed laty
Na ziemi chodził gdy
Na siebie On wziął to brzemię
Za naród modlił się cały.
Wchodzi Ilja.
Ilja
No co tam?
Młoda
Nie widzi, Ojcze Iljo, weź uzdrów ty jego, co nie, tata?
Ślepy
No.
Ilja
A może szczęśliwy, że nie widzi? Może nie ma na co patrzeć? Modlicie się wy?
Młoda
Do Matki Bożej, co nie, tata?
Ślepy
No.
Ilja
No, już ja wiem, jak wy się modlicie do Matki Bożej! Przed snem najwyżej. Weź, Wiera.
Wiera podsuwa tackę, Ilja spluwa, macza w ślinie trzy palce i robi Ślepemu na oczach krzyżyki.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
nie ja ciebie uzdrawiam,
a Matka Boża,
w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
nie ja ciebie uzdrawiam,
a Matka Boża,
wróć do domu i módl się
do Matki Bożej,
a będziesz widział, amen.
WSZYSCY
Amen.
Ilja
Do Matki Bożej módlcie się,
najmniej dziesięć razy,
najmniej,
w skupieniu,
jak będziecie bez skupienia...
Młoda
W skupieniu, Ojcze Iljo, co nie, tata?
Ślepy
No.
Młoda i Ślepy biją pokłony i całują nogi Ilji.
Ilja
No, weźcie, weźcie...
Ślepy wstaje i wykonuje kilka kroków.
Wiera
Cud!
WSZYSCY
Cud! Cud!! Cud!!!
Wiera intonuje
Wszechmogącego Stwórcy plan się dokonał.
WSZYSCY śpiewają
Zmartwychwstały Zbawiciel na świat się pojawił
Przyszłe życie wieczne nastało
Chwała Chrystusa śpiewem się stała
Chrystus zmartwychwstał!
Podchodzi Pijanica.
Ilja
A ty z czym?
Pijanica
Ojcze Niebieski,
roboty tyle,
dzień i noc,
wiosna,
lato,
jesień,
zima,
żniwa idą,
a ja tylko żeby wypić…
Ilja
A czemu ty tak pijesz?
Pijanica
Nie wiem, Ojcze Niebieski, czemu.
Ilja
A modlisz się ty?
Pijanica
Modlę, Ojcze Niebieski, a piję.
Ilja
A wiesz ty, że picie od czorta pochodzi?
Pijanica
Wiem, Ojcze Niebieski, a piję.
Ilja
Pijanica ty.
Pijanica
No, Ojcze Niebieski, piję.
Ilja
A wiesz ty, pijanico,
do piekła pójdziesz,
a tam czort da tobie napić się,
gorącej smoły i siarki,
ręce i nogi siekierą tobie urznie,
szczypcami w jajca szczypać ciebie będzie,
a na koniec żelazną szyszkę do dupy tobie włoży,
żeby ty wyjąć nie mógł na wiek wieków, amen.
Wszyscy
Amen.
Pijanica
Nie chcę, Ojcze Niebieski, nie chcę!
Ilja
To idź i nie pij więcej!
Pijanica z płaczem odchodzi.
Wiera
Cud!
Wszyscy
Cud! Cud!! Cud!!!
Wiera intonuje
Od siły Zbawiciela wszystkie smoki uciekły…
Ilja do trzymających Olgę
A toż co?
Bondar
Czort, Ojcze Niebieski. Sam Lucyper! Krzyże zwala!
Ilja
Rozwiążcie.
Bondar, Katolik i Pałaszka rozwiązują Olgę.
Olga śpiewa
Miła, moja miła,
a gdzie twoje oczy,
rozdziobały wrony, kruki...
Ilja
Widzicie? Nie ruga się. Śpiewa.
Olga
A co, koźle święty, nie podoba się? Co? Chcesz? Czarna kurka tobie zaśpiewa!
Zadziera spódnicę.
Koo ko koo…
Ilja
Kobieto, zmiłuj ty się nad sobą!
Olga
Kud kudak!
Rzuca się do ucieczki, wszyscy łapią ją i wiążą.
Pijanica
Kamień do szyi i we wodę!
Wiera
A na co we wodę? Łeb siekierą urznąć i już!
Młoda
Spalić czorta i na cztery wiatry rozsypać, co nie, tata?
Ślepy
No.
Ilja
Stójcie wy! Jutro Lucypera wypędzę!
Pałaszka
O Jezu, a czemu jutro?
Ilja
Czemu jutro, a nie dzisiaj?
A temu, że najpierw z was
czorta wypędzić trzeba! Z was!
Pomyśleli o grzechach swoich?
Wszystkich grzechach swoich?
Pomyśleli, że koniec świata idzie
i Sąd straszny Ostateczny?
I niedługo już ratunku wołać będziecie,
a ratunku nie będzie?!
Pomyśleli?
To pomyślcie!
Zabiera świętą ikonę i wychodzi.
Wiera śpiewają i sprzątają
Nasz naczelnik w Trójcy sławny
Przez wszystkich kochany człowiek
On Stwórca niepojęty
Alfa i Omega wiek...
Wszyscy rozchodzą się.
III. Krzyż
Marczuk, Charyton i Aćko.
Marczuk
Żniwa idą, a ten wziął i czorta uzdrawiać z Pałaszką wybrał się.
Charyton
Bladź.
Aćko
Choroba.
Charyton
Zawsze był chytry.
Aćko
Choroba.
Marczuk
Bladź.
Wchodzą Bondar i Pałaszka
I co?
BONDAR
No.
PAŁASZKA
O Jezu.
Aćko
Choroba.
Charyton
Bladź.
Marczuk
I jak?
BONDAR
No.
PAŁASZKA
O Jezu.
Aćko
Choroba.
Charyton
Bladź.
Marczuk
Czorta uzdrowił?
BONDAR
No.
Charyton
Co „no”, bladź? Co „no? Nie umiesz po ludzku gadać? Tylko „no” i „no”?!
BONDAR
No...
Charyton
Żeby ty zesrał się na cudzym weselu!
Marczuk
Pomału, Charyton. Od początku. Jak było? Zawieźli wy czorta i co?
Bondar
Zawieźli. A tam ludzi nie wiadomo, ile. Na naszych oczach ślepego ze ślepoty uzdrowił. Pijanicę z wódki.
Pałaszka
O Jezu.
Aćko
Choroba.
Marczuk
A czorta uzdrowił?
Bondar
Przywieźli my czorta, rozwiązali, bo On nam rozwiązać kazał, a czort jak nie skoczy, jak nie rugnie się…
Pałaszka
I rozbierać się dawaj!
Aćko
Choroba.
Charyton
I co, bladź, pokazała?
Bondar
A idź ty! Spowrotem związali i do rzeki chcieli, jak pan Jezus czorty w świnie przemienione. Ale nie pozwolił. Zwiążcie, mówi, ale zostawcie. Jutro Lucypera wypędzę.
Marczuk
A czemu jutro?
Bondar
Tak i Pałaszka zapytała. A On jak nie spojrzy wzrokiem...
Pałaszka
O Jezujezu...
Bondar
Zapomnieli, mówi, że koniec świata blisko?
Marczuk
Jak koniec świata, bladź? Toż żniwa!
Aćko
A u mnie, choroba, drzewo na nową stodołę wysycha!
Bondar
A ja wam powiem!
W Piśmie Świętym powiedziano,
że na końcu świata
Syn Boży Jednorodzony
powtórnie zstąpi na ziemię,
żeby sądzić żywych i umarłych,
i Lucypera w pizdu pokonać!
I wypełniło się! On to Jezus Chrystus,
który na świat po raz drugi przyszedł
i Lucyper po świecie na motorze jeździ
i we snach śni się,
i w baby wstępuje,
i krzyże zwala…
Pałaszka
O Jezujezu…
Aćko
Choroba…
Charyton
I co, bladź?!
Bondar
Trzeba od nas krzyża zanieść do Niego, żeby poświęcił. I przy drodze postawić. Ale takiego krzyża, żeby we śnie nawet Lucyper jego nie zwalił. I więcej do nas na motorze nie zajechał.
Marczuk
Toż żniwa...
Bondar
A chuj ze żniwami, Marczuk, są ważniejsze sprawy! Mówił ty, Aćko, że drzewo u ciebie na nową stodołę wysycha?
Aćko
Wysycha, choroba, jesion.
Bondar
Weź ty, Aćko, i wystrugaj z niego krzyż!
Bondar wychodzi.
Aćko
Choroba...
Pałaszka śpiewa
Oto koniec świata nastał...
Charyton
Weź, bladź, przestań!
Wszyscy wychodzą
IV. Egzorcyzmy
Związana Olga. Wchodzi Ilja z ikoną i Wiera z siekierą.
Ilja żegna Olgę ikoną
W imię Boga Ojca Wszechmogącego,
Stworzyciela Nieba i Ziemi,
i Syna Jego Jedynego,
i Ducha Świętego!
Olga
Kud kudak! Wypuść, koźle! Nie męcz!
Ilja
W imię Aniołów
i Archaniołów,
Cherubinów
i Serafinów...
Olga
Kud kudak! Czego, koźle, męczysz?
Wiera
Nie pomaga. Łba siekierą urżnąć i już!
Ilja oddaje Wierze ikonę i bierze siekierę
W imię Michała Archanioła,
który samego Lucypera pokonał
i na wiek wieków zwyciężył,
zostaw tę duszę i ciało
albo łba tobie urżnę!
Olga
Urżnij, bladź, urżnij!
Ilja przecina sznury
Won!!!
Olga ucieka
Żeby ciebie, koźle, dobro napotkało!
Ilja
Czort przestraszył się i uciekł.
Wiera
Uciekł? Sam nie uciekł. Mówiła, łba urżnąć, a tak ludzie gadać będą, że czorta nie wypędził. I jeden śmiech będzie.
Ilja
Durna ty jak nie wiadomo co!
Zabiera ikonę i wychodzi.
Wiera śpiewa
Ilja Niebieski oczekiwany
Ludźmi ze wszystkich wieków
On jest Bogiem wysłany
Wyplenić morskie zwierzęta.
Wychodzą.
V. Ofiara
Wieczór. Bondar, Marczuk, Charyton i Aćko niosą krzyż. Pałaszka niesie rzeczy. Wszyscy ubrani odświętnie. Ikony zawieszone na szyi.
Krzyżownicy śpiewają
Nad rajskim ogrodem
Słoneczko zachodzi,
A przed rajem Adam
Stoi, gorzko płacze
O Raju mój, Raju
Przecudny Edenie
Jakże byłem szczęśliwy
Przebywając z Nim...
Charyton pada pod krzyżem.
Charyton
A job jego mać!
Pałaszka
O Jezu, nie rugajcie się, toż krzyż! O Jezujezu i na co to wszystko?
Bondar
Jak na co, Pałaszka? Toż koniec świata...
Marczuk
Jak koniec świata, bladź, jak żniwa?
Bondar
Jak żniwa, bladź, jak koniec świata?
Charyton
Do domu wracać trzeba.
Bondar
Na śmiech na całe życie?!
Aćko
Jakby furą wieźli, choroba, to by i na żniwa zdążyli.
Bondar
Jak furą, Aćko? Pan Jezus furą wiózł?
Charyton
Gówno da dla jednej wsi krzyża poświęcić!
Bondar
Jak nie da?
Charyton
Jak on to On,
Pan Nasz i Zbawiciel,
to czemu na tym świecie
tyle zła, biedy i płaczu dookoła?
Czemu bogatym zawsze dobrze,
a biedni zupę na myszach gotują?
Czemu prawdy naprawdę nie ma?
Czemu starzy młodych nie szanują?
Czemu popy tylko piją i dupczą?
Czemu dzieci śmiercią umierają?
Czemu baby malują się?
Czemu świat taki zasrany,
że ni żyć na nim ni umierać?
Czemu, bladź?
Bondar
A to jego wina, czy co?
Charyton
A czyja, bladź?!!
Bondar
On drugi raz na świat przyszedł, bladź!
Pałaszka
O Jezu, nie rugajcie się, toż krzyż...
Marczuk
W Piśmie Świętym powiedziano, że
Syn Boży Jednorodzony
umęczon pod Ponckim Piłatem,
ukrzyżowan,
umarł
i pogrzebion,
zstąpił do piekieł,
trzeciego dnia zmartwychwstał,
wstąpił na Niebiosa i siedzi po prawicy,
i stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych…
Aćko
No, choroba, tak.
Charyton
Jak on to On,
Pan Nasz i Zbawiciel,
żeby naprawdę prawda była
i koniec świata, i Sąd Ostateczny,
nie krzyża trzeba u Niego święcić,
ale Jego na tym krzyżu ukrzyżować!
Bondar
Jak ukrzyżować?
Charyton
Zwyczajnie,
umęczyć,
do krzyża przybić,
krzyż w ziemię wkopać.
Marczuk
Bladź...
Aćko
Choroba...
Pałaszka
O Jezu...
Charyton
I to wam jeszcze powiem,
jak my Jego nie ukrzyżujem,
prędzej czy później
ukrzyżują inne,
bo Jego ukrzyżować trzeba,
inaczej zbawienia nie będzie.
Bondar
A jakie dla nas zbawienie, durny, jak my Jego ukrzyżujem?
Charyton
Dla nas może i nie będzie,
ale On naprawdę zbawi świat,
i Lucypera
w pizdu
do piekła odeśle
na wiek wieków amen.
Bondar
Żeby nas w jajca szczypcami szczypał? Durny ty, czy co?
Charyton
Może ja i durny,
może i durny,
ale jak my Jego ukrzyżujem
i zmartwychwstanie On,
i zbawi świat,
i znowu prawda naprawdę będzie
i zła, biedy i płaczu nie będzie
i nas ludzie wspomną, nas,
że trochę my Jemu dopomogli
i może o zmiłowanie dla nas poproszą...
Bondar
Ludzie nas wspomną? Nas? I o zmiłowanie dla nas poproszą? Jak będą z Nim w Raju kurę w rosole jeść i czystą wódką zapijać? Durny ty, jak nie wiem co!
Charyton
A ty taki mądry, taki mądry, a przestraszył się! Przestraszył się! Zawsze wyżej srał jak dupę miał!
Bondar
Chcesz ty? Idź, bladź! Krzyżuj! Ale beze mnie. Mnie żyć się chce się. Chodźcie wracamy. Żniwa idą. Niech sobie sam krzyżuje!
Nikt się nie rusza.
Powariowali wy wszystkie, czy co?! A żeby was w jamę widłami spychali!
Wychodzi.
Aćko
Przestraszył się, choroba.
Marczuk
Teraz żyć się jemu chce się!
Pałaszka
O Jezujezu, pana Jezusa krzyżować będziem?
Charyton
Ludzie o nas pamiętać będą.
Wszyscy kładą się spać.
VI. Ślepy
Noc. Droga. Młoda i Ślepy.
Młoda
Do Matki Bożej dziesięć razy, co nie, tata?
Ślepy
No.
Młoda liczy
Zdrowaś zdrowaś zdrowaś zdrowaś zdrowaś zdrowaś zdrowaś zdrowaś zdrowaś zdrowaś, co nie, tata?
Ślepy
No.
Młoda dalej liczy
Maryjo Maryjo Maryjo Maryjo Maryjo Maryjo Maryjo Maryjo Maryjo Maryjo, co nie, tata?
Cisza.
Śpisz, co nie, tata?
Nie śpij, co nie, tata!
A śpij, co nie, tata…
Matka Boża tobie pomoże i tak,
i znowu zobaczysz świat,
i pójdziem do lasu na jagody,
i zrobię ich z cukrem i śmietaną,
tak jak mama,
kiedy nie umarła…
Zaczyna liczyć.
Łaskiś łaskiś łaski…
Zasypia.
VII. Pijanica
Noc. Droga. Pijanica.
Pijanica
Idź i nie pij więcej, powiedział…
Nie będę, Ojcze Niebieski, nie będę…
Nie chcę na męki wiekuiste…
Wyjmuje butelkę.
A pić się chce się…
A czemu tak pić się chce się?
A nie wiadomo, czemu…
Nie powiedział, czemu…
A czemu nie powiedział?
A bo nie wie, czemu…
A czemu nie wie?
A bo sam nie pije…
A nie pij łatwo powiedzieć …
Otwiera butelkę.
A pić się chce się…
A zobaczę, czy dla mnie pomógł?
Jednego napiję się i zobaczę…
Czy On święty, czy nie święty…
Pije.
O jak dobrze, Ojcze Niebieski…
Jakby Matka Boska do Raju zabrała…
Jak piję, znaczy, nie święty…
Pije.
O Jezu, do piekła pójdę…
O Jezu, na męki wiekuiste…
O Jezu, tam czort da napić się…
Pije.
O Jezu, bladź, jak dobrze…
Upija się i zasypia…
VIII. Olga
Noc. Droga. Wchodzi Olga.
Olga
Słuchaj ty, Lucyperze,
królestwo twoje idzie
na ziemi i w niebie,
weź do królestwa,
czarną kurkę pokażę,
piosenkę zaśpiewam...
Śpiewa:
Oddała mnie matka
w obcy świat daleki
zabroniła wracać
aż lat siedem zleci…
Mówi:
Nie podoba się, kruku?
Bez łaski, panie Popłaski,
idę do popa nie-popa,
durny łba nie urznął,
może i chleba da…?
Naśladuje bicie dzwonów
Dzyń, dzyń, dzyń!
Do cerkwi! Do cerkwi!
Pop świnia! Pop świnia!
Bliny kradł! Bliny kradł!
To Iwan! To Iwan!
To Iwan! To Nikita!
To Borys! To Brygida!
To Iwan...!
Wychodzi.
IX. Losowanie
Rano. Droga przez pole. Marczuk, Charyton, Aćko i Pałaszka.
Pałaszka budzi się
O Jezu, sen miała. Śniło się żyto. O takie o. A przez te żyto ta szalona goła leci i ruga się. O Jezujezu, jak się ruga…
Aćko
Choroba…
Marczuk
Bladź…
Charyton
Potrzebny
Judasz, żeby wydał,
Piłat, żeby sądził
i Żołnierz do przebicia boku.
Biczować, pluć i krzyżować będziem wszyscy.
Wchodzi Bondar.
Bondar
Durnia wy posłuchali!
Charyton do Pałaszki
Ty będziesz żona Piłata, powiesz:
„Mężu, sen miała, nie czyń Jemu krzywdy”.
Pałaszka
Mężu, sen miała, nie czyń Jemu krzywdy, o Jezujezu...
Bondar
Ludzie wam ruszyć Jego nie dadzą. Na szmaty was przerobią. Na miazgę!
Aćko
A Piłat kto, choroba?
Bondar
Jak kto?
Pokazuje Charytona.
On! Piłat tylko ręce umywa, a Judasz na koniec i powiesić się musi!
Charyton
A odczep się, gadzie ty, nie chcesz z nami iść, to czego wodę mącisz?
Marczuk
Idź stąd, bladź, a nie to zobaczysz!
66. Bondar odbiega.
Bondar
Durnia posłuchali!
Aćko
To Piłat kto, choroba?
Charyton
Losować będziem
Marczuk
Tylko bez oszukaństwa.
Charyton
A kto chce oszukać? Ja?
To weź ty trzy słomy:
długą, krótką i średnią,
długa będzie Piłat,
średnia Judasz,
krótka Żołnierz,
no, weź...
Marczuk bierze trzy słomy.
Marczuk
Losujem, kto będzie kto.
Do Aćki.
Ty pierwszy…
Aćko
W imię Ojca i Syna, i, choroba, Ducha Świętego…
Wyciąga najdłuższą słomę.
Piłat, choroba, Piłat!!!
Marczuk
Teraz ty!
Charyton
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego...
Wyciąga średnią słomę.
Marczuk
Judasz, bladź. Ja Żołnierz. W Piśmie powiedziano, że Żołnierzowi przebaczył, bo nie wiedział, co czyni.
Wchodzą Młoda i Ślepy.
Pałaszka
O Jezu, toż to ślepy! O Jezujezu, widzi czy nie widzi?
Młoda
Nie widzi, co nie, tata?
Ślepy
No.
Charyton
Znaczy, bladź, nie uzdrowił?
Wchodzi Pijanica.
Pałaszka
O Jezu, pijanica!
Charyton
Słuchaj, pijanico ty, powiedz ty dla mnie, ale jak na spowiedzi świętej, pijesz ty, bladź, czy nie?
Pijanica
Jak na spowiedzi świętej? Piję, bladź!
Charyton
Znaczy On nie święty i jego krzyżować nie ma po co. Wystarczy krzyża poświęcić. I do domu. Żniwa idą...
Pijanica
No, jak piję znaczy nie święty.
Bondar podbiegając
Jak nie święty, bladź? Jak nie święty? A powiedział, pijanico ty: „Idź i nie pij więcej!”? Powiedział, bladź?
MŁODA
Taki i święty, a tata dalej ślepy, co nie tata?
Ślepy
No.
Bondar
A do Matki Bożej najmniej dziesięć razy w skupieniu modlili się?
Młoda
Nie, co nie, tata?
Ślepy
No.
Na rowerze wjeżdża Katolik.
Katolik
Pochwalony Jezus Chrystus, Maryja zawsze dziewica…
WSZYSCY
Na wiek wieków amen.
Katolik
A wy gdzie z tym krzyżem?
Bondar
Proroka Ilję krzyżować będziem…
Katolik
A czemu?
Pijanica
Bo ja piję.
Młoda
I tata ślepy, co nie, tata?
Ślepy
No.
Katolik
Piekła się nie boicie?
Bondar
Boimy, bladź, ale wierzymy,
że zmartwychwstanie On
i zbawi ginący świat
i przypomni jak dopomogli my Jemu
i zmiłuje się nad nami wszystkimi,
a może i nad Judaszem zmiłuje się…
Pałaszka
O Jezujezu…
Aćko
Choroba…
Marczuk
Bladź…
Katolik
A który Judasz?
Bondar pokazuje Charytona
On. Piłat tylko ręce umywa, a Judasz i powiesić się musi.
Katolik
To wy świętsi od świętych...
Młoda
Pójdziemy z wami, co nie tata?
Ślepy
No?
Pijanica
A ja?
Katolik
Nie trzeba wam czego?
Bondar
Gwoździ nie mamy i siekiery,
i kosy na sztorc do przebicia boku,
i biczów do biczowania,
i korony cierniowej...
Katolik
Przyniosę.
Pijanica
Pomogę.
Bondar
Prosto iść?
Katolik
Cały czas prosto.
Katolik z Pijanicą odchodzą. Bondar bierze krzyż.
Bondar
To co? Poszli.
Pałaszka intonuje
Jezusa Chrystusa
Żydzi nie lubieją...
Wszyscy śpiewają
Za tą Jego prawdę
Nową w świata dziejach
Sława Jezusowi,
Za miłość do ludzi,
Grzeszników on kochał
Prawdę w sercach zbudził...
Wychodzą
X. Żaba
Dzień. Przed chałupą Ilji. Wiera wnosi miskę z wodą i płócienny ręcznik, wchodzi Ilja, zdejmuje buty i moczy w balii nogi.
Ilja czyta
„Widząc Bestyję, która była, a nie jest, a przecię jest...”
Do Wiery.
Zimna, ciepłej dolej.
Wiera dolewa ciepłej.
Co robisz, kobieto?! Chcesz, żeby mięso od kości odpadło? Zimnej dolej!
Wiera idzie po zimną wodę.
A toż co takiego?
Czyta:
„Bestyję, która była, a nie jest, a przecię jest...”
Wraca Wiera i dolewa zimnej.
Wiera
Dobrze?
Ilja
Dobrze, kobieto.
Wchodzi Olga.
Wiera
O Jezu, czort!
Ilja do Olgi
Czego chcesz, zły duchu?
Olga
Ciemno w nocy,
popie nie-popie,
ciemno i strach,
pomyślała ja wrócę
do popa nie-popa,
głowy siekierą nie urżnął,
może i chleba da?
Ilja
Dam tobie chleba, kobieto, ale pacierza zmów.
Olga
A tak nie dasz?
Ilja
Dam, ale pacierza zmów.
Olga
A chleba dasz?
Ilja
Dam.
Olga klęka i żegna się
Kum, kum, kum,
szałdyk, szałdyk,
gdzie ty była?
W mieście była,
wódkę piła,
nie broniła,
pozwoliła,
przyszedł pan.
Jaki pan?
Pan Bocian
zabrał dzieci
i gdzieś leci.
Dokąd leci?
Niesie dzieci
leci, leci...
pan Bocian,
aman.
Ilja
Kobieto, zmiłuj się ty nad sobą!
Olga
A żeby was wszystkich choroba! W polu i w domu! We śnie i w czuwaniu! Za życia i po śmierci...
Mdleje.
Wiera
Zdechł czort. Nie. Oddycha. Żyje. Urżnąć łba?
Ilja
To nie czort, durna, a biedna. Pomóc dla niej trzeba. Chleba dać. Nawrócić.
Wiera
A może ona już jego nawróciła?
Ilja
Powiedziano w Piśmie: biednych i do domu weźcie!
Bierze Olgę na ręce i zanosi do domu. Wiera otwiera drzwi. Na rowerze wjeżdża Pijanica.
Pijanica
Ratuj się, Ojcze Niebieski!
Wchodzi Ilja.
Idą ciebie ukrzyżować! Pieśni śpiewają! Ikony niosą! Krzyż! Kosę na sztorc! Do przebicia boku! Gwoździe o takie, o!
Ilja
Pijany ty?
Pijanica
Mówią, Ojcze Niebieski, że jak ty Jezus Chrystus trzeciego dnia zmartwychwstaniesz...
Ilja
Won, pijanico!
Pijanica
Trzeciego dnia, Ojcze Niebieski, ja na wiek wieków pić przestanę!
Odjeżdża na rowerze. Wchodzi Wiera.
Ilja
Słyszała ty? Idą jakieś durnie, żeby mnie ukrzyżować.
Wiera
A na co ukrzyżować?
Ilja
Na jajco, kobieto! Na krzyż chcą mnie przybić, żeby ja na krzyżu skonał i trzeciego dnia zmartwychwstał... Boże Ojcze Wszechmogący! Tamta przebudziła się?
Wiera
A ja służąca tego czorta, czy co?
Ilja
Jak przebudzi się, weź i ciepłej wody daj. Żeby umyła się. I koszulę czystą daj. I spódnicę. Mojej matki. Czerwoną.
Wiera
I jeszcze co?
Ilja
Kurę zarznij i rosołu ugotuj.
Wiera
A to święto jakieś, czy jak?!
Ilja
Powiedział: spódnicę czerwoną i kurę!
Wiera
Będzie musiał zmartwychwstać!
Wychodzą.
XI. Strach
Popołudnie. Droga przez zboże. Bondar, Marczuk, Charyton, Aćko i Katolik niosą krzyż. Za nimi Pałaszka, Ślepy i Młoda niosą narzędzia.
Krzyżownicy śpiewają
Sława Jezusowi
Za tych cierpień moc
Za przezwyciężenie
Plucia całą noc
Aćko pada pod krzyżem.
Aćko
Choroba!
Marczuk
Bladź!
Pałaszka
O Jezu, nie rugajcie się, toż krzyż...
Bondar
Daleko jeszcze?
Katolik
No, jeszcze...
Bondar
Wszystko jest, czego trzeba?
Katolik
Gwoździe, siekiera,
korona cierniowa.
bicze do biczowania,
kosa na sztorc do przebicia boku.
Co jeszcze?
Bondar
Trzeba zobaczyć.
Katolik
Jak zobaczyć?
Bondar
Trzeba wszystko na próbę zrobić.
Marczuk
Jak na próbę?
Bondar
Na niby, żeby śmiech nie wyszedł.
Wychodzi.
Marczuk
Coś chachmęci.
Pałaszka
O Jezu, zasłużyć się chce.
Aćko
Zawsze był chytry, choroba.
Katolik
Nie kłóćcie się. Świętym nie uchodzi. I dobrze mówi, żeby najpierw na próbę...
Młoda
Żeby śmiech nie wyszedł, co nie, tata?
Ślepy
No.
Bondar wraca ze strachem na wróble.
Pałaszka
O Jezu, ze strachem?
Charyton
Jak na próbę?
Bondar
Na niby. Ty, Judasz, weź powiedz: ten jest Syn Boży, którego pocałuję.
Charyton
Weź przestań.
Bondar
No, weź.
Charyton
Weź!
WSZYSCY
Weź weź.
Charyton
Ten jest Syn Boży, którego pocałuję.
Bondar
Teraz weź pocałuj.
Charyton
Weź!
Wszyscy
Weź weź!
Charyton całuje stracha.
Bondar jako Strach
Tym pocałunkiem, Judaszu,
Syna Bożego na mękę wydałeś,
lepiej by tobie było, żeby ty się nie rodził.
Jako Bondar
Teraz weźmiesz i oddasz Herodowi trzydzieści groszy, weźmiesz i powiesisz się…
Charyton
Już?
Bondar
Co już?
Charyton
Wieszać się?
Bondar
Nie, później powiesisz się naprawdę, teraz na niby. Na próbę. Sznur masz?
Charyton
Nie.
Katolik
O sznur trudno?
Bondar
A trzydzieści groszy masz? Judasz za trzydzieści groszy wydał.
Charyton
Judasz wydał, żeby zbawić świat.
Bondar
Za trzydzieści groszy.
Charyton
Żeby zbawić świat.
Bondar
Za trzydzieści groszy. Tak w Piśmie Świętym powiedziano.
Charyton
A skąd ja, bladź, w szczerym polu trzydzieści groszy wezmę? Z dupy? Wydał, żeby zbawić świat! Na chuj to całe na próbę!?
Wraca na miejsce.
Pałaszka
O Jezu, nie rugajcie się, toż krzyż. Kto Herod, ten daje dla Judasza trzydzieści groszy!
Marczuk
Ja Żołnierz.
Aćko
Ja Piłat, choroba.
Młoda
Ja Herod, co nie, tata?
Ślepy
No...
Bondar
Gdzie ty Herod?! Gdzie?! Ty święta Weronika. Chustkę masz? Chustką później Jemu twarz obetrzesz. Teraz Herod potrzebny.
Do Piątego
Ty Herod!
Katolik
Żyd? Ja katolik.
Pałaszka
O Jezu, toż wszystkie Żydy, i Pan Jezus, i Matka Boska.
Marczuk
Żołnierz, bladź, Rzymianin.
Aćko
I Piłat, choroba.
Katolik
Ja Herod. Brodę sobie zrobię, dobra?
Bondar
Dobra. I trzydzieści groszy musisz mieć. No, pojmali my Jego i związali, Marczuk sznur potrzebny, i prowadzim do Heroda, a Herod pyta: ty Król Żydowski? No, weź.
Katolik
Ty Król Żydowski?
Bondar jako Strach
Ty powiedział.
Jako Bondar:
Rozdzierasz szaty
i wołasz: ajajaj,
sami słyszeli jakie bluźnierstwo,
prowadźcie wy Jego do Piłata!
No, weź!
Katolik
Ajajaj, sami słyszeli!
Ajajaj, jakie bluźnierstwo!
Ajajaj, jakie straszne bluźnierstwo!
Ajajaj, ajajaj, ajajaj, ajajaj, ajajaj!
Prowadźcie wy Jego do Piłata!
Rozdziera koszulę
Dobrze?
Bondar
No, tylko po co koszulę naprawdę porwał?
Katolik
O kurwa!
Wraca na miejsce.
Bondar
Teraz Piłat.
Aćko i Pałaszka stają obok stracha.
Pałaszka
Mężu, sen miała, nie czyń Jemu krzywdy.
Bondar
Czekaj, jeszcze nie teraz...
Charyton
Jak nie teraz? Toż Piłat chce dla Niego pomóc. A czemu? Wiadomo, żonie przyśnił się.
Bondar
Chce dla Niego pomóc, żeby Żydom zrobić na złość, ale nie udaje się jemu, bo Żydzi jego, znaczy się, Piłata przechytrzyli. Tak w Piśmie Świętym powiedziano.
Charyton
Durnoty gada. Żonie przyśnił się. Tak w Piśmie Świętym powiedziano.
Pałaszka
O Jezu, żonie przyśnił się.
Młoda
Toż pewnie, co nie, tata?
Ślepy
No.
Bondar
Durnoty gada. Żydzi jego przechytrzyli.
Marczuk
Toż pewnie!
Katolik
Jak to Żydzi!
Aćko
A choroba, ja Piłat!
Bondar
A dobra, jak chcecie! Niech będzie, że żonie przyśnił się, a Żydzi jego przechytrzyli.
Pałaszka
Mężu, sen miała, nie czyń Jemu krzywdy.
Aćko
Choroba...
Bondar
Weź przestań z tym choroba. Weź po ludzku powiedz: dobrze, żono.
Aćko
Dobrze, żono.
Bondar
Dobrze. Weź teraz powiedz do Niego: prawda, że Ty Król Żydowski?
Aćko
Choroba, prawda, że...
Marczuk
Choroba!
Bondar do Marczuka
Weź przestań!
Do Aćki
Ty Król Żydowski.
Aćko
Ty Król Żydowski, choroba...
Bondar
A choroba z tą twoją chorobą! Teraz On.
Jako Strach:
Prawda,
ale królestwo moje
nie jest z tego świata.
Bóg Ojciec wysłał mnie,
żeby dać świadectwo prawdzie.
Jako Bondar:
Teraz Piłat: A co to jest prawda? Bez choroba tylko.
Aćko
Dobrze. A co to jest...
Marczuk
Choroba!
Aćko
Weź, choroba, przestań!
Bondar
Prawda.
Aćko
Prawda, choroba...
Marczuk
Piłat Choroba!
Wszyscy śmieją się.
Aćko
A choroba! Śmiech wam, choroba? Śmiech, że człowiek, choroba, wysłowić się nie umie? Śmiech wam? To, choroba, sami sobie Jego krzyżujcie! Beze mnie, choroba!
Aćko odchodzi, Bondar, Marczuk, Charyton i Katolik biegną za nim.
Bondar
Weź poczekaj!
Marczuk
Weź przestań! Obraził się? Nie ma o co.
Charyton
Weź, bo jak pójdziesz, on będzie Piłat!
Bondar
A może ty chcesz, co? Może Judasza przestraszył się?
Katolik
Weźcie przestańcie. Świętym nie uchodzi.
Pałaszka
Mężu, sen miała, nie czyń Jemu krzywdy.
Młoda
Ja – święta Weronika, co nie, tata?
Ślepy
No.
Marczuk
To co, krzyżujem, czy idziem do domu?
Wszyscy
Krzyżujem, krzyżujem...
Podchodzą do stracha.
Bondar
Ale wpierw ubiczować trzeba i koronę cierniową założyć...
Katolik
Jest.
Wkłada Strachowi koronę
Dobra. Z drutu kolczastego.
Wszyscy, oprócz Ślepego i Bondara, biorą bicze.
Bondar
Teraz Żołnierz. Weź powiedz...
Marczuk
Już ja wiem, co powiedzieć.
Żniwa idą,
Panie Nasz i Zbawicielu,
a my Ciebie krzyżować musim!
Biczuje stracha, reszta za nim.
WSzyscy
I koniec świata idzie!
I Sąd straszny Ostateczny!
I bogatym na świecie dobrze!
I biedni zupę na myszach gotują!
I czorta z szalonej nie wypędził!
I Ślepego ze ślepoty nie uzdrowił!
I Pijanicy z wódki nie uzdrowił!
I baby nic tylko maluję się!
I popy tylko piją i dupczą!
I prawdy naprawdę nie ma!
I dzieci śmiercią umierają!
I słońce nie świeci!
I deszcz nie pada!
I ziemia taka!
I choroba!
I śmierć!
I bieda!
I...!
Wszyscy biją tak, że strach rozpada się.
Bondar
Stójcie! Toż nic z Niego nie zostało!
Aćko
I co my, choroba, krzyżować będziem?
Charyton
I na chuj to całe na próbę?
Marczuk
Na niby, bladź…
Katolik
Nie kłóćcie się. Świętym nie uchodzi. Stąd do mojego szwagra niedaleko. Załatwi się, co trzeba. Koszulę nową, sznury...
Charyton
I trzydzieści groszy.
Aćko
I misę dla Piłata, żeby miał ręce gdzie obmyć. I do jedzenia, choroba, co pożycz.
Katolik
Dobra, żeby miał rower, raz dwa by wrócił, ale ten pijanica rower dla mnie wziął i pizdnął.
Pałaszka
O Jezu, toż krzyż...
Bondar
Pójdę z tobą. Pomogę. Wy, idźcie! Dogonimy was.
Katolik
Cały czas prosto.
Bondar z Katolikiem odchodzą.
Marczuk
Zawsze był chytry.
Charyton
Bladź!
Marczuk z Charytonem biorą krzyż.
Pałaszka intonuje
Strasznie na Golgocie...
Krzyżownicy śpiewają
Młoty zastukały,
Gdy Pana Jezusa
Na krzyż przybijały...
Wszyscy wychodzą.
XII. Bestyja
Wieczór. Przed chałupą Ilji. Na ławce siedzi Wiera. W oknie widać myjącą się Olgę.
Olga śpiewa
Kiedy matka umierała,
Córce przykazała,
Żeby chłopom nie dawała,
A obiecywała.
Ech ty, matko rodzicielko,
Nie wiesz ty, co mówisz
Chłopu nie dasz, a obiecasz
Tylko siebie zgubisz.
Kowalowi jak pozwolisz
Podkuje koniki,
Szewc poprosi i dostanie
Naprawi buciki.
A jak nie dasz kuśnierzowi
Kożuch ci zmarnuje,
Kieszeń uszyje dziurawa,
Rękaw się odpruje.
Młynarzowi się należy
Za zmielenie mąki
Jak mu nie dasz, to ci wrzuci
Do mąki walonki.
A jak popa zadowolisz
Grzechy ci odpuści
Ile to ze swojej dupy
Można mieć korzyści!
Mówi:
Zimna, ciepłej dolej!
Wiera dolewa ciepłej
Co robisz, kobieto!? Chcesz, żeby mięso od kości odpadło?
Wiera
A wiesz ty, Olga, co u nas jutro będzie? Koniec świata. I Sąd Ostateczny. Jakieś jego ukrzyżować idą…
Wchodzi Ilja.
Ilja
Rosół smakował?
Olga
Warzyw mało, ale głodna jak pies, to i smakował…
Wiera
Warzyw mało!
Wychodzi.
Ilja
A czemu ty, Olga, żyjesz jak przeklęta. Nie modlisz się. Z Bogiem wojujesz. I światem całym…
Olga ubiera się w oknie
Ej, proroku nie-proroku, nie mów do mnie jak pop, bo cały ten rosół bez warzyw zaraz tu tobie oddam. A co tak o mnie boisz się? O siebie się bój. Mówiła ta twoja Wiera nie-Wiera, że jakieś ciebie krzyżować idą. Nie wiedziała ja, popie nie-popie, że ty Jezus!
Ilja
Ja nie Jezus, kobieto, ja Ilja…
Olga
Chytry ty, popie nie-popie, jak czort!
Jak pieśni o tobie śpiewają – ty Jezus!
Jak durniom w głowach mącisz – też Jezus!
Jak siekierą uczysz modlić się – jeszcze jaki Jezus!
A jak ukrzyżować ciebie idą – już ty nie Jezus?
Raz – Jezus, raz – nie-Jezus?
Boisz się ty, Jezu nie-Jezu, że nie zmartwychwstaniesz?
Ilja
Zechce Bóg Wszechmogący - zmartwychwstanę!
Olga
A jak nie zechce
ten twój Wszechmogący
i nie zmartwychwstaniesz ty,
raz – Jezu, raz – nie-Jezu?
I zawali ciebie czarna jama?
I oczy twoje robak wyje?
I usta twoje zgniją?
I włosy twoje wrosną w glinę?
I ciało twoje wodą spłynie?
I kości twoje wejdą w kamień?
I kamieniem ciebie ziemia urodzi?
Za plecami siekierą zamierza się na nią Wiera.
Wiera
Zostaw ty jego, gadzino piekielna! Czorcie ty przeklęty! Bestyjo babilońska!
Walczy z Olgą. Ilja wbiega do chałup, słychać krzyk, z chałupy wybiega Wiera i Wasyl, w oknie pojawia się Ilja i Olga.
Ilja
Głupia ty, Wiera, jak nie wiem, co! O mało mnie nie skaleczyła! A ty, durniu, też nie lepszy. Za to, co zrobili, za karę, spać będziecie na dworze, a ona ze mną w chałupie! A wy na kolana! I módlcie się! I proście o zmiłowanie za straszny grzech ten, którego wy się dopuścili!
Zamyka okno.
Wiera modlą się na kolanach
Boże Ojcze Niebieski,
zmiłuj się nad nami
za straszny grzech ten,
którego my się dopuścili.
Wychodzą na kolanach.
XIII. Ostatnia Wieczerza
Noc. Droga przez las. Rotszyld pcha moto-kram.
Rotszyld
Boże Wiekuisty,
i to się Tobie opłaca,
żebym ja tak tułał się
jak ten Mojżesz po pustyni?
Czy ja nie nazywam się Rotszyld?
I nie mam w Ameryce kuzynów?
I nie wolę jeść kugiel i przepiórki,
i popić je najlepszym na świecie
niemieckim białym winem?
Wchodzą Marczuk, Charyton i Aćko z krzyżem; Pałaszka, Młoda i Ślepy.
Krzyżownicy śpiewają
Po co nas ojciec-matka,
Na świat ten wydali,
Czemu my w maleńkości
Nie poumierali?
Marczuk potyka się pod krzyżem.
Marczuk
Lucyper, bladź!
Rotszyld
Dobry wieczór, ludzie…
Pałaszka
O Jezu, Rotszyld z Białegostoku…
Rotszyld
Sława moja na dwóch kontynentach lśni…
Aćko
A nie ma Rotszyld, choroba, co do jedzenia pożyczyć?
Rotszyld
Nie mam, ludzie. A wy, ludzie, gdzie tak z tym krzyżem?
Marczuk
O, bladź, gdzie!
Pokazuje obrazek z Ilją.
Proroka Ilję krzyżować będziem. Tego, co nam Rotszyld na świętym obrazku dał!
Młoda
Wiecznie przez Żydów wszystko, co nie, tata?
Ślepy
No.
Rotszyld
Ludzie, nie żartujcie tak.
Pan Ilja chorych uzdrawia
i jak pan Jezus przyszłość zna,
ale pan Ilja zwykły człowiek, ludzie!
Jak zwykły człowiek ma zmartwychwstać?
Marczuk
A jak pan Jezus zmartwychwstał, bladź?
Rotszyld
Ludzie, pan Jezus zmartwychwstał na niby…
MARCZUK
Na niby, bladź?
Rotszyld
Ludzie, wszystko na niby…
zmartwychwstanie człowiek wymyślił…
ludzie, żeby łatwiej było żyć…
Aćko
Zmartwychwstanie na niby, choroba? I pan Jezus? I Piłat, choroba?
Pałaszka
Mężu, sen miała nie czyń jemu krzywdy?
Rotszyld
Ludzie, czy Boga
trzeba ukrzyżować,
żeby w niego uwierzyć?
Charyton
A chodźcie tego Lucypera ukrzyżujem!
Pałaszka
O Jezu, na niby?
Marczuk
Naprawdę, bladź!
Aćko
I za karę, choroba!
Młoda
Żyd, co nie tata?
Ślepy
No.
Krzyżownicy rzucają się na Rotszylda, rozbierają do naga i rozciągają na krzyżu.
Rotszyld
Ludzie, co wy?
Ludzie, powariowaliście?
Ludzie, puszczajcie mnie!
Ludzie, ja nie Lucyper jestem!
Ludzie, ja Żyd jestem, a nie Lucyper!
Ludzie, Rotszyld z Białegostoku!
Ludzie, jak wy mnie zamordujecie!
Ludzie, a ja nie zmartwychwstanę!
Ludzie, was do kryminału wsadzą!
Ludzie, do polskiego kryminału!!!
Krzyżownicy puszczają Rotszylda.
Aćko
Choroba!
Rotszyld zbiera rzeczy i próbuje zapalić motor.
Rotszyld
Boże Wiekuisty, Boże, Boże!
Ucieka nagi pchając moto-kram.
Aćko
Przestraszył się, choroba…
Marczuk
Na żartach się nie zna…
Pałaszka
O Jezu, a księżyc jak świeci…
Aćko
A gwiazd ile, choroba.
Marczuk
Pełnia, bladź
Młoda
Co nie tata?
Ślepy
No.
Charyton
A jak on nie On, bladź, i nie zmartwychwstanie?
Wchodzą Bondar, Pijanica i Katolik z rowerem.
Bondar, Pijanica i Katolik śpiewają
Gorzałeczka nasza siwucha, siwucha,
Ogłupia człowieka, ogłupia, ogłupia…
Katolik
Wszystko mamy, czego trzeba,
i trzydzieści groszy,
i nowa koszula,
i misa dla Piłata,
i sznur dla Judasza,
i nawet hełm dla Żołnierza!
Aćko
A zjeść, choroba?
Katolik
I zjeść jest, choroba, i wypić od szwagra. Jedzcie. My już jedli.
Rozdaje ogórki i kieliszki.
Charyton
I pili, bladź, a my dusze wysrali!
Bondar nalewa wódkę
Sławni my już,
a job jego mać jacy sławni,
już po wsiach o nas mówią,
już my do końca świata
nie musim martwić się,
ani o jedzenie,
ani o picie,
ani o nic,
już my świętsi od świętych>!
MŁODA
Ja nie piję, co nie, tata?
ŚLEPY
No.
BONDAR
Czemu nie?
MŁODA
Bo nie, co nie, tata?
ŚLEPY
No.
BONDAR
Nie, to nie.
Podnosi kieliszek.
Jedzcie i pijcie,
miał On swoją Ostatnią Wieczerzę,
mamy i my! Amen.
Piją.
WSZYSCY
Amen!
Piją.
Charyton
Jak was nie było, bladź, spotkali tego Lucypera na motorze i Lucyper powiedział, że pan Ilja nie zmartwychwstanie i do kryminału pójdziem.
Bondar
Jak nie zmartwychwstanie, bladź? Pan Ilja? Zmartwychwstanie i do piekła…
Marczuk
Jak do kryminału albo do piekła, bladź? Toż żniwa…
Pijanica
Nie chcę do piekła, Ojcze Niebieski!
Katolik
Weźcie przestańcie! Toż my świętsi od świętych!
Śpiewa:
Gorzałeczka nasza, wielka męczennica…
WSZYSCY śpiewają
Oj, jakie męki-udręki znosiła,
Przez trąby miedziane przechodziła…
Gorzałeczka nasza siwucha, siwucha,
Ogłupia człowieka, ogłupia, ogłupia…
A kiedy gorzałeczki napijemy się,
Ech, przez gorzałeczkę pobijemy się!
Gorzałeczka nasza siwucha, siwucha,
Ogłupia człowieka, ogłupia, ogłupia…
PAŁASZKA śmieje się
O Jezujezu…
CHARYTON
Czego się śmiejesz, bladź?!
PAŁASZKA
O Jezu, szczać się chce się!
Wybiega w las.
BONDAR nalewa
My już świętsi od świętych! Amen!
Pije i biegnie za Pałaszką.
WSZYSCY
Amen.
Piją.
CHARYTON
Do piekła pójdziem, bladź.
PIJANICA
Nie chcę do piekła, Ojcze Niebieski!
MARCZUK
A jak nie zmartwychwstanie?
MŁODA
Do kryminału, co nie, tata!
ŚLEPY
No.
MARCZUK
Do domu wracać trzeba.
KATOLIK
Na śmiech na całe życie?
PAŁASZKA krzyczy z lasu
O Jezuuuu!
CHARYTON
Co to, bladź?
PAŁASZKA krzyczy
Jezujezujezu...
KATOLIK
Dupczy ją.
AĆKO
Choroba.
CHARYTON
Bladź.
MŁODA
O Jezu, co nie, tata...
ŚLEPY
No.
MARCZUK do Młodej
A ty nie pijesz, bladź?
MŁODA
Nie, co nie, tata?
ŚLEPY
No.
MARCZUK
A czemu nie, bladź?
MŁODA
Bo nie, co nie, tata.
ŚLEPY
No.
MARCZUK
Weź.
MŁODA
Weź, co nie, tata?
ŚLEPY
No.
Wraca Bondar.
BONDAR nalewa
Amen.
Pije.
WSZYSCY
Amen.
Piją. Marczuk wybiega.
PAŁASZKA krzyczy
Jezujezujezu...
KATOLIK
Dupczy ją.
AĆKO
A jak, choroba, nie zmartwychwstanie?
CHARYTON
Do kryminału pójdziem, bladź.
BONDAR
A jak zmartwychwstanie, bladź?
KATOLIK
Do piekła, kurwa.
PIJANICA
Nie chcę do piekła, Ojcze Niebieski!
Wraca Marczuk.
MARCZUK nalewa
Amen.
Pije.
WSZYSCY
Amen.
Piją. Katolik wybiega.
AĆKO
Cicho coś, choroba…
MARCZUK
Musi nie stanął jemu.
BONDAR
Nie zmartwychwstanął.
CHARYTON
Do piekła pójdziem.
PIJANICA
Nie chcę do piekła, Ojcze Niebieski!!!
Wraca Katolik.
BONDAR
Co tak słabo?
KATOLIK
Dziura jak mogiła...
AĆKO
Choroba!
Wybiega.
PAŁASZKA krzyczy
O Jezuuuuu!!!
Katolik
Piłat dupczy Piłatową.
Bondar
Zuch Piłat! A ty Judasz nie dupczysz?
Charyton
A weź ty się odjebaj,
do kryminału pójdziem,
On zwykły człowiek,
jaki Pan Nasz i Zbawiciel?
Zmartwychwstania nie będzie
i prawdy naprawdę nigdy nie będzie,
i zawsze bogatym na świecie dobrze będzie,
i biedni zupę na myszach będą gotowali,
i starzy młodych nie szanowali,
i popy tylko pili i dupczyli,
i dzieci śmiercią umierali,
i baby malowali się,
mnie żyć się chce się,
do domu wracać trzeba…
Wchodzą Aćko i Pałaszka.
Pałaszka
O Jezu, do domu?
A na co do domu?
A co w domu?
Charyton
Wszystko na niby…
Pałaszka
O Jezu, pan Jezus niby?
Piłat i Piłatowa na niby!?
Lucyper zwiódł na pokuszenie!
Bondar
Caryco ty nasza!
Aćko
Ja Piłat, choroba!
Marczuk
Ja Żołnierz, bladź!
Katolik
Kurwa, ja Herod!
Pijanica
Ja Pijanica!
Młoda
Ja Weronika, co nie tata?
Ślepy
No!
Bondar
A ty, Judasz, przestraszył się?
Pałaszka bierze krzyż i intonuje
O Jezu, mój Jezu,
Boże i Człowieku…
wszyscy śpiewają i biorą krzyż
Oto śmierć na krzyżu,
Straszna Ciebie czeka.
O Jezu, mój Jezu,
Zmiłuj się nad nami!
Zmiłuj się nad biednymi!
I nad grzesznikami!
Wychodzą. Judasz idzie za nimi.
XIV. Sąd Ostateczny
Świt. Przed chałupą Ilji modlą się Wiera i Ikonostas. Wchodzi Rotszyld pchając motocykl.
Rotszyld
Ludzie, jest Ilja!?
Ludzie, durnie idą!
Ludzie, krzyż niosą!
I gwoździe o, takie o!
Wiera
Boże Ojcze Niebieski,
zmiłuj się nad nami
za straszny grzech ten,
którego my się dopuścili.
Rotszyld
Boże, Ilja!
Boże, wstawaj pan!
Boże, ukrzyżować pana idą!
Ilja wychodzi z chałupy.
Ilja
A kto ty taki i czego chcesz?
Rotszyld
Ilja, ja Rotszyld jestem!
Ilja, Rotszyld z Białegostoku!
Ilja, w Ameryce mam kuzynów!
Ilja, bardzo znanych milionerów!
Ilja, durnie idą pana ukrzyżować!
Ilja
Ja nie Jezus, człowieku, ja Ilja...
Słychać śpiew Krzyżowników.
KRZYŻOWNICY śpiewają
Oto Koniec Świata nastał,
Bóg Ojciec Syna posłał,
Na Sąd Ostateczny
Czarne słońce wschodzi...
Rotszyld
Ilja, ja Żyd jestem!
Ilja, a nie Lucyper!
Ilja, ja nie chcę żeby!
Ilja, żeby znowu było!
Ilja, że pana Jezusa!
Przez Żydów ukrzyżowali!
Wchodzą Krzyżownicy.
KRZYŻOWNICY śpiewają
Czarne słońce wschodzi,
W proch padają miasta, domy,
Na tronie zasiadł Syn Boży,
Sądzić żywych i umarłych...
Katolik zakłada brodę ze sznurka i koronę, i daje Charytonowi trzydzieści groszy.
Katolik
Ajajaj, Judaszu,
masz tu trzydzieści groszy
i wydaj nam Jego
na ukrzyżowanie,
i zmartwychwstanie…
Charyton
Ten jest, którego pocałuję…
Podchodzi do Ilji, aby go pocałować, Ilja uderza go w twarz i ucieka, ale Wiera i Wasyl łapią go.
Wiera
Trzeciego dnia
zmartwychwstanie,
wstąpi na Niebiosa,
zasiądzie po prawicy
i stamtąd przyjdzie
sądzić żywych i umarłych…
Ilja
Co robicie, durnie wy?!
Bondar
Nie bój się, panie Jezu, nie będziem Ciebie bardzo męczyć, tylko od razu ukrzyżujem...
Marczuk
Jak od razu, bladź? A Żołnierz?!
Aćko
A Piłat, choroba?
Pałaszka
O Jezu, a żona Piłata?
Katolik
A Herod?
Młoda
A Święta Weronika, co nie, tata?
Ślepy
No?
Ilja
Powariowali, durnie wy!?
Bondar
Korona cierniowa gdzie!?
Katolik biegnie po koronę cierniową, Charyton rzuca mu pod nogi trzydzieści groszy.
Charyton
Judasz wydał, żeby zbawić świat.
Wychodzi; Katolik zbiera pieniądze.
Rotszyld
Jezu Chryste!
Próbuje zapalić motocykl.
Bondar
Nie bój się, Jezu Chryste, raz dwa ubiczujem Ciebie, później ukrzyżujem...
Marczuk
Ja Tobie kosą bok przebiję...
Bondar
Umrzesz i do Piekła zstąpisz…
Pijanica
Zmartwychwstaniesz i ja na wiek wieków pić przestanę…
Przybiega Katolik z koroną cierniową.
Katolik
Dobra, z drutu kolczastego!
Bondar
Nakładaj!
Rotszyld
Matko Boska!
Z chałupy wybiega Olga z ikoną Matki Boskiej.
Olga
Kogo męczycie, durnie wy!?
Świętego, który czorta ze mnie wypędził
i duszę moją grzeszną wyratował?
Krzyżownicy padają na kolana.
Pałaszka
O Jezu, cud...
Bondar
Czorta wypędził...
Marczuk
Święty, bladź...
Młoda
Matka Boska, co nie, tata?
Ślepy
No...
Olga
Puśćcie wy jego!
Krzyżownicy uwalniają Ilję.
Wiera
Trzeciego dnia zmartwychwstanie…
Olga
Puśćcie, powiedziała!
Ilja wstaje z ziemi.
Rotszyld
Chwała tobie, Boże Wiekuisty!
Ilja
Koronę cierniową nałożyli
z drutu kolczastego,
w ręce i w nogi
gwoździe wbijać chcieli
ubiczować,
kosą bok przebić
i do ziemi zakopać, żeby zobaczyć,
czy ja święty, czy nie-święty,
Boże Wiekuisty, koniec świata!
Marczuk
Toż żniwa...
Młoda
I Sąd Ostateczny, co nie, tata?
Ślepy
No.
Bondar
A krzyż?!
Ilja
Tutaj jego postawcie
i wszystko na nim powieście,
pod krzyżem grzechów waszych,
ciemnoty i durnoty waszej,
Sąd Ostateczny odprawiony będzie!
Bondar
Słyszeli, co powiedział?
Ilja do Wiery i Wasyla
A wy, Judasze,
ze wszystkich najgorsze,
ołtarz tu przynieście
i tron niebieski,
i miecz ognisty,
i palmę przynieście!
Wiera i Wasyl biegną do chałupy.
Rotszyld
Dziękuję ja Tobie, Boże Wiekuisty!
Krzyżownicy ustawiają krzyż, Wiera i Wasyl przynoszą z chałupy stół, krzesła, siekierę i palmę wielkanocną, Ilja zasiada na „tronie niebieskim” z „mieczem ognistym” w lewej ręce i „palmą” w prawej, obok niego Olga, wszyscy padają na kolana.
Ilja
Za grzechy wasze,
za wiarę nie-wiarę,
ciemnotę i durnotę,
Herody i Żołnierze,
Piłaty i ich Żony,
Ślepe i Pijanice,
wy, Judasze,
won do piekła!
Młoda
Za co, co nie, tata?
Ślepy
No?
Ilja do Rotszylda
Lucyperze, zabieraj durniów do piekła!
Rotszyld
Boże Wiekuisty, motor nie pali!
Ilja
Powiedział, Lucyperze, zabieraj durniów do piekła!
Rotszyld kopie sprzęgło i motocykl zapala.
Pijanica
Nie chcę do piekła, Ojcze Niebieski!
Bondar
Judasz wszystko wymyślił!
Katolik
Matko Boska, ja katolik!
Marczuk
A kto, bladź, wszystko załatwił?
Aćko
Koronę z drutu, choroba, kolczastego!
Bondar
Judasz wymyślił, a Herod załatwił!
Katolik
A Pałaszkę kto w lesie dupczył?!
Młoda
Ja święta Weronika, co nie, tata?!
Ślepy
No!
Ilja
A czemu ty święta?
Młoda
Bo święta, co nie, tata?
Ślepy
No.
Ilja
Na pewno?
Młoda
Na pewno, co nie, tata?
Ślepy
No.
Ilja
Do Nieba pójdziesz!
Młoda
A tata, co nie, tata?
Ślepy
No.
Ilja
Do Piekła.
Młoda
A ja, co nie, tata?
Ślepy
No!
Ilja
Do Nieba!
Młoda
Ja do Nieba bez taty nie pójdę, co nie, tata?
Ślepy
No...
Ilja
To idź do Piekła!
Ślepy krzyczy
Nieee!!!
Rotszyld wyłącza motocykl.
Olga
Zmiłuj się nad nimi, Ilja…
Ilja
A idźcie do Nieba!
Wiera
Toż i my święte!
Ilja
Wy, Judasze?!
Wiera
Spódnicę czerwoną oddali! I chustkę.
Olga
Zmiłuj się, Ilja, i nad nimi.
Ilja
Do Nieba i rosołu odgrzejcie!
Aćko
Ja Piłat, choroba, ale mnie Żydzi przechytrzyli...
Pałaszka
O Jezu, a ja mówiła: mężu, sen miała, nie czyń Tobie krzywdy...
Marczuk
Ja Żołnierz i ja wiedział, co czynił, ale żniwa idą...
Bondar
Wiedzieli my, że do piekła pójdziem, a pomóc Tobie chcieli...
Katolik
Ja nie Herod, Matko Boska, ja katolik!
Olga
Puść ich do Nieba, Ilja, i chleba im daj...
Aćko
Choroba, i rosołu, Matko Boska…
Olga
I rosołu, Ilja, i niech na żniwa idą...
Ilja
Słyszeli, co powiedziała? Do Nieba!
Do Pałaszki:
A ciebie do Nieba nie wpuszczę!
Olga
A czemu?
Pałaszka
O Jezujezu?
Ilja
W lesie dupczyła się!
Olga
Ilja!
Ilja
A idź do Nieba!
Pałaszka
O Jezujezu!
Pijanica
A ja, Ojcze Niebieski?
Ilja
Też chciał dla mnie pomóc. A idź do Nieba! Ale jak pić będziesz…
Pijanica
Nie będę, Ojcze Niebieski, nie będę!
Ilja
A chodź i ty, Lucyperze, na rosół do Nieba!
Rotszyld
Panie Ilja, ja nie Lucyper,
ale jak widzę takie coś pięknego,
Bogu Wiekuistemu dziękuję,
że ja Rotszyld nie z Nowego Jorku,
tylko z Białegostoku jestem…
Dziękuje i za rosół z kury,
panie Ilja,
ale dla wszystkich nie starczy.
Próbuje zapalić motocykl, ale motocykl znowu nie działa, wskazuje go Ilji, ale Ilja rozkłada ręce.
Ilja
Do widzenia, panie Rotszyld!
Rotszyld
Moje uszanowanie, panie Ilja.
Odchodzi pchając motocykl.
Ilja bierze chleb, łamie i rozdaje
Ja nie Jezus, ludzie, ja grzesznik,
któremu Bóg we śnie pokazał
że koniec świata naszego
i dach zarasta mchem,
i ściany chwieją się,
i próchnieją podłogi,
i na kolanach trzeba
wodę w ustach nosić,
i te próchno podlewać,
aż nie wyrośnie z niego las
i zakwitnie od nowa jabłonka…
Wchodzi Rotszyld.
Rotszyld
Ludzie, Judasz wasz …
ludzie, w lesie...
ludzie, powiesił się…
Pałaszka
O Jezu, na niby?
Rotszyld
Ludzie, naprawdę!
Aćko
Choroba…
Bondar
Bladź …
Marczuk
Toż żniwa...
Ilja
Dureń, czy jak?
Młoda
Amen, co nie, tata.
Ślepy
No.
Koniec